czwartek, 14 marca 2013

Czas leci nieubłaganie...

Jak ten czas szybko leci, za miesiąc Kacper skończy roczek. Jeszcze niedawno, leżał praktycznie bez ruchu, czasami ruszył ręką lub nogą, a teraz... Fikołki, obroty, przewroty, raczkowanie, tupanie, krzyki, piski... Gdy miał 5 miesięcy z trudem wyszedł mu pierwszy ząbek, teraz już ma z 8, a może i nawet więcej. Wcześniej spał praktycznie cały czas, budził się na jedzenie i zasypiał, teraz śpi góra dwa razy po półtorej godziny. Wszędzie leżą jego zabawki, w sumie sam je roznosi. Moje życie kręci się w okół niego. Mieszkamy razem, sami, we trójkę, tata Kacpra pracuje, a ja czuje, że ktoś jest ode mnie zależny non stop, 24 h na dobę, wszystko co robię, robię dla niego. Ten rok siedzenia praktycznie w domu, był trochę przytłaczający i skutkiem tego, jest znów kilka kilogramów więcej no i moje uzależnienie od czekolady, ta czekolada jest taką chwilą relaksu, bo wychowanie dziecka jest ciężką, męczącą pracą, męczącą psychicznie zwłaszcza- stąd te uzależnienie. Od czasu, kiedy Kacper się urodził, czyli od roku prawie, nie miałam ani jednej, jedynej nocy całej przespanej, potrafi budzić się  jeszcze kilka razy. Dlatego śpimy razem, to znaczy ja z Kacprem, tata śpi oddzielnie. Wiem, że to trochę za późno, ale to już czas odstawić malucha do łóżeczka. Tak trudno mi to wszystko przychodzi, bo wiem, że łatwo nie będzie. Kiedyś byłam też inną osobą, teraz mam wrażenie, że jestem bardziej rozkojarzona, nieuważna, nieostrożna, zapominalska.(Oczywiście te wszystkie cechy nie odnoszą się w stosunku do Kacpra) Ale oczywiście bycie mamą ma też wiele zalet, każda mama wie o jakich zaletach mówię, a każda przyszła mama się o nich dowie, kiedy właśnie zostanie mamą :) 

1 komentarz: